XIII Modele krytyki filozoficznej – cz. V
Z samymi tymi procedurami krytycznymi nie utożsamia jednak transcendentalna pragmatyka własnego postępowania teoretycznego i rzeczywiście krytyki tego typu nie realizuje. Sporadycznie wspomina natomiast Apel o krytycznych walorach formułowanej przez niego zasady samodopasowania (Selbsteinholungspronzip), a także o “senso-krytycznym” potencjale transcendentalnej pragmatyki. Ale wątków tych nie rozwija zbyt szeroko i w swych polemikach z rzecznikami krytyki filozoficznej jakby o nich wręcz zapomina.
Tymczasem są to sytuacje, które – jak się wydaje – nie tylko pozwalają na skojarzenie analiz transcendentalnej pragmatyki z postępowaniem krytycznym, lecz (co nadzwyczaj istotne) stanowią niebagatelną poszlakę tego, iż transcendentalno-pragmatyczna konstrukcja pozwala na ukonstytuowanie filozofii krytycznej par excellence. Pozwala na rozwinięcie takiego postępowania krytycznego, które bazując na zasadzie niesprzeczności performatywnej dokonuje samouprawomocnienia, a więc także uprawomocnienia samej zasady niesprzeczności performatywnej. Tym samym gwarantuje uprawomocnienie krytyki filozoficznej w różnorodnych jej postaciach, w tym m.in. krytycznych procedur o proweniencji sceptyckiej, czyli również krytyki tożsamej z wirtualnym wątpieniem w każdą oczywistość.
Możliwość uprawomocnienia tych procedur wynika ostatecznie stąd, że samouprawomocniające się transcendentalno-pragmatyczne postępowanie krytyczne ujawnia – tak zresztą jak żądał tego od krytyki transcendentalnej Kant – swoistą antynomiczność, w jaką wikła się akt językowy, a z nim i ludzka wiedza. Antynomiczność ta daje się jednak nie tylko wskazać, ale i nieco bliżej zdiagnozować. Otóż ma ona swoje źródło, z jednej strony, w dwoistej perfomatywno-propozycjonalnej strukturze samego aktu językowego, a z drugiej, w niemożliwości immunizowania na sprzeczność performatywną. Samoodnośność języka – ta swoista własność wyróżniająca działania językowe spośród wszystkich innych działań – ujawniona zostaje w transcendentalno-pragmatycznym postępowaniu krytycznym zarówno jako ta, z którą związana pozostaje immanentna dla aktu językowego krytyczność, jak również jako ta, która doprowadzić może akt językowy do performatywnej sprzeczności. A ponieważ sprzeczność ta to – jak mówiliśmy – relacja pomiędzy tematyzowaną treścią sądu (warstwą propozycjonalną) a wiedzą towarzyszącą (odnoszącą się do zgłaszanych w akcie językowym roszczeń), zatem każdorazowo krytyczna ingerencja, podejmowana wobec zaistnienia sprzeczności, jest potencjalnie krytyczną analizą roszczeń, ich statusu, kryteriów ich obowiązywania etc. Permanentne narażenie aktu językowego na sprzeczność performatywną (istotowa antynomiczność języka) implikuje konieczność odniesienia procedur krytycznych do kryteriów obowiązywania roszczeń, a więc w konsekwencji także do kryteriów obowiązywania wiedzy. W tym sensie dokonuje się tu uprawomocnienie (ponownie myślane jako ugruntowanie) postępowania sceptyckiego w ogóle, a fallibilistycznego w szczególności.
Nawiasem mówiąc, powiązanie istotowej antynomiczności rozumu z niemożnością immunizowania na sprzeczność performatywną rzuca też pewne światło na możliwość nowego podejścia do problemów, jakie kryją się za antynomiami formułowanymi jeszcze przez starożytnych megarejczyków, a ściśle, za słynną – przypisywaną Eubulidesowi – antynomią kłamcy. Być może, bazując z jednej strony na odróżnieniu warstwy propozycjonalnej (aspektu lokucyjnego) i warstwy performatywnej (aspektu illokucyjnego), a z drugiej strony na tezie o nieusuwalnej jedności obu tych wymiarów w akcie językowym, będzie można pokazać, że dotychczasowa nierozstrzygalność paradoksu kłamcy wynikała głównie stąd, że w dokonywanych analizach uwzględniać można było wyłącznie propozycjonalny wymiar języka.
Tymczasem konieczność rozpatrywania aktu językowego w jego performatywno-propozycjonalnej jedności pozwala – jak się wydaje – dostrzec, że sprzeczność, ze względu na którą budowana jest antynomia kłamcy, wiąże się z (wyrażonym propozycjonalnie) kwestionowaniem tego, co należy do warunków możliwości aktu językowego (warunków wnoszonych w warstwie performatywnej). Sprzeczność taka – w określonych warunkach – jest oczywiście usuwalna. Natomiast wrażenie paradoksu, sugerowanego przez semantyczno-syntaktyczną analizę wypowiedzi “to, co teraz mówię jest kłamstwem”, wynikać może po prostu ze szczególnej konstrukcji tej wypowiedzi, a dokładnie stąd, iż w wypowiedzi tej brak de facto zasadniczej treści propozycjonalnej, do której odnosi się (propozycjonalnie tu wyrażony) osąd performatywny.
Podobną paradoksalność przypisać też można analogicznie skonstruowanym wypowiedziom typu “to, co tutaj mówię, nie jest zdaniem sensownym”, “to, co tutaj mówię, nie jest zdaniem szczerym” czy “to, co teraz mówię, nie spełnia wymogów słuszności normatywnej”. Każda z tych wypowiedzi jest właśnie osądem performatywnym, zawartym w wypowiedzi skonstruowanej w taki sposób, iż pozornie tylko obecny jest w niej aspekt propozycjonalny. Sama wypowiedź jest oczywiście sformułowana propozycjonalnie, tylko tak bowiem możliwe jest wyrażenie w języku explicite tej wiedzy, która implicite zawarta jest w wymiarze performatywnym. Nie zmienia to faktu, iż na podstawowym poziomie w wypowiedzi tego typu nieobecna jest treść propozycjonalna.
Szczególna zwodniczość konstrukcji zdań powyższego typu staje się widoczna dopiero wówczas, gdy w analizie sytuacji sygnalizowanej paradoksem kłamcy uwzględniony zostanie rzeczywisty akt językowy, a więc akt, którego samoodnośność stanowi refleksyjne odniesienie do supozycji wnoszonych w wymiarze performatywnym. Narzędzia transcendentalno-pragmatyczne (budowane wokół takiego rozumienia aktu językowego) pozwalają zatem na próbę oryginalnego skonceptualizowania paradoksu kłamcy i – jak się wydaje – podpowiadają kierunek możliwego jego rozwiązania.
Należy zresztą sądzić, że przesunięcie akcentu z analiz semantyczno-syntaktycznych na badania, w ramach których równoprawnie zaistnieć mogłyby wszystkie trzy aspekty języka (a więc również pragmatyczny), stwarza możliwość rozwiązania wielu klasycznych problemów logiki (czego poważnym zwiastunem jest dzisiejszy rozwój pragmatyki logicznej [354]).
Najistotniejsze w kontekście pytania o krytykę jest jednak to, iż rozwijana przez transcendentalną pragmatykę perspektywa pragmatyczna wskazuje wyraźnie, że krytyczne procedury klasycznej logiki, oparte o zasadę niesprzeczności logicznej (propozycjonalnej), sytuować należy na poziomie podrzędnym w stosunku do tego, na jakim realizowane jest postępowanie krytyczne związane z zasadą niesprzeczności performatywnej. Ten typ krytyki stanowi pewien ogólny plan, z którego – abstrahując od poziomu performatywnego – wyodrębniać dopiero można procedury krytyczne, odwołujące się do zasady niesprzeczności logicznej. W tym też sensie transcendentalno-pragmatyczne uprawomocnienie krytyki jest zarazem teoretycznym uprawomocnieniem tych procedur krytycznych, które – o czym była wcześniej mowa – weszły do historii myśli filozoficznej za sprawą logiki stoików, a następnie ewoluowały, zyskując stopniowo kwalifikację procedur metodologicznych i epistemologicznych.
Pozostając jeszcze przy historycznych, przedkantowskich modelach krytyki, wskazać trzeba, iż również pozostałe jej postaci – te niemieszczące się w stoicko-arystotelesowskim paradygmacie – znajdują ugruntowanie w obrębie transcendentalno-pragmatycznego uprawomocnienia krytyki. Wszystkie one – poza badaniami sceptyckimi – mieszczą się bowiem w schemacie krytyki podporządkowanej opozycji “byt – powinność” i wszystkie (choć zazwyczaj nie wprost) utożsamiają sferę “powinności” z pewną absolutną zasadą (normą, kryterium). Dla tego typu krytyki sankcją uprawomocniającą – jakiej dostarcza nowa, transcendentalno-pragmatyczna perspektywa – jest oczywiście zespół norm i zobowiązań (powinności) wnoszonych przez strukturę aktu językowego (co dość już jednoznacznie demonstrowały wcześniejsze analizy roszczeń ważnościowych oraz normatywnych reguł aktu językowego [355]).
Podsumowując rzecz najogólniej, można więc powiedzieć, iż dzięki narzędziom transcendentalno-pragmatycznym możliwe jest ufundowanie koncepcji filozofii krytycznej par excellence, a więc – jak było wykazywane – koncepcji, w obrębie której dokonuje się samouprawomocnienie krytyczności. Jest to równoznaczne z ustanowieniem transcendentalnych ram dla wszelkich możliwych modeli krytyki filozoficznej. Ramy te pozwalają zarazem na ustanowienie kryteriów, norm i reguł, wedle których realizowane są procedury filozofii krytycznej. Jako taka, zachowuje ona autonomiczność wobec wszystkich innych dziedzin filozoficznych i – zgodnie z sugestiami wielu współczesnych myślicieli – zyskuje rangę podstawowej dyscypliny filozoficznej.
Przypisy:
354. Zwięzłej i oryginalnej rekonstrukcji “dziejów” problemu pragmatycznego, w kształcie, jaki stopniowo pozyskiwał on w badaniach logicznych i filozoficznych, dokonuje w swej pracy Elementy pragmatyki logicznej Marek Tokarz, proponując jednocześnie ważne rozstrzygnięcia teoretyczne odnośnie do przedmiotu, zakresu i metod właściwych tej dyscyplinie, a także odnośnie do szczegółowych zagadnień, spośród których wiele zachowuje duże znaczenie dla filozoficznej idei nastawienia dyskursywnego i relacji komunikacyjnej. (M. Tokarz, Elementy pragmatyki logicznej, Warszawa 1993). [powrót]
355. Por. rozdział VII: O możliwości etyki normatywnej i rozdział VIII: Etyka normatywna. [powrót]
NASTĘPNE ROZDZIAŁY
XIV Nastawienie dyskursywne
O filozoficznym znaczeniu transcendentalno-pragmatycznego projektu uprawomocnienia krytyki zaświadcza inna jeszcze okoliczność, istotnie z nim związana i zawdzięczająca mu swój wyjątkowy status. Jest to jednocześnie okoliczność, której konsekwencje uznać należy za…
XV Od rachunku zdań do etnologii komunikowania się
Niewątpliwie w długiej tradycji filozofii europejskiej nie było podstaw teoretycznych po temu, by stosownie podjąć kwestię relacji komunikacyjnej. Należałoby wręcz powiedzieć, iż – począwszy od starożytności – konstrukcje filozoficzne konsekwentnie i nieomal…
Powrót do rozdziału XII Transcendentalno-pragmatyczne uprawomocnienie krytyki filozoficznej
Dokładnie te same okoliczności, które – według teoretyków transcendentalnej pragmatyki – uniemożliwiły Kantowi konsekwentne przeprowadzenie procedury ostatecznego uprawomocnienia wiedzy…
Powrót do rozdziału XI Idea filozofii krytycznej
Status krytyki, jako wyodrębnionej i dookreślonej dyscypliny filozoficznej, zagwarantowany jeszcze rozstrzygnięciami starożytnych stoików, dość długo podtrzymywany był konsekwentnie właściwie wyłącznie w obrębie badań logicznych. Tu też powoli dokonywała się – widoczna…
Powrót do rozdziału X Krytyka przedkrytyczna
Filozoficzne pytanie o krytykę – stawiane w perspektywie transcendentalno-pragmatycznej – musi oczywiście zostać rozpisane na wiele pytań szczegółowych, a samo jego sformułowanie wymaga ważkich decyzji teoretycznych. Krytyka to bowiem domena filozoficzna, którą – jak pokazuje jej historia i jej dzieje…
Powrót do rozdziału IX Uniwersalistyczne roszczenia transcendentalnej pragmatyki
Rozszerzenie etyki dyskursu o część B wydaje się swoistym “domknięciem”, niejako “zwieńczeniem” projektu transcendentalnej pragmatyki. Tak sugeruje wewnętrzna logika analizowanych procedur. Tak też – jak sądzę – postrzega swą koncepcję sam Apel…
Powrót do rozdziału VIII Etyka odpowiedzialności
Niewątpliwie największym wyzwaniem, przed jakim staje postkonwencjonalna koncepcja etyki normatywnej, formułująca program ostatecznego uprawomocnienia fundamentalnych zasad moralnych, pozostaje usankcjonowanie zobowiązania do przejęcia powszechnej…
Powrót do rozdziału VII O możliwości etyki normatywnej
Analiza struktury aktu komunikacyjnego i refleksyjny wgląd w presupozycje oraz warunki możliwości sytuacji argumentacyjnej to procedury teoretyczne, które w projekcie transcendentalnej pragmatyki kwalifikowane są jako zapewniające możliwość konstruowania projektu…




